Zmarła przed kilku laty na skutek komplikacji po przebytej

— Chodźmy do parku! — zawołała Jean.
nasłuchiwała ludzkich szeptów i śmiechów. Odwagi starczyło jej jedynie na godzinne
szykując się do wygłoszenia przygotowanej przemowy. - Najbardziej lubię uczyć dorastające
Balfourze trzy rzeczy. Po pierwsze, jest dżentelmenem, bo zatrzymał się, kiedy go poprosiła,
- Bywałeś na tylu eleganckich balach - powiedziała Rose, kładąc mu dłoń na
Oczywiście pamiętał.
Liz spojrzała uważnie na przyjaciółkę. Policzki jej pałały, oczy błyszczały. Coś się stanie, pomyślała i ponownie ogarnęły ją złe przeczucia.
Alexandra Gallant odchrząknęła i przyciągnęła do siebie pieska.
- Mam nadzieję, że dają tu coś poza sałatą dla królików.
zahipnotyzowany pod drzwiami. Oprzytomniał, gdy dobiegł go ostry głos ciotki Fiony.
Oblała się rumieńcem.
Bryce pocałował dziecko w główkę i spojrzał na dziewczynę.
Dzwonek telefonu wybawił go od dalszych rozmyślań. Pełen wdzięczności podniósł słuchawkę. Dzwonił Jackson.
- Po moim trupie - mruknęła. - Nie martw się, Vincent, zajmę się...


diabła, miałaby to robic?

- Uważam, że to bez sensu czekać bezczynnie na jej powrót - stwierdził Robert.
Starzec osłupiał.
— Przez otwór w suficie. Zaraz zobaczymy, jak on to zrobił.

tym miesiącu przyjęcie u Balfourów, układanie z Robertem planu wieczoru i odwiedzaniu

wiele razy przedtem.
- Owszem. - Pijac piwo, zauwa¿ył, ¿e Cherise zaczeła sie
W pospiechu zebrała przybory do pisania i wsadziła je z

19

zainteresowac.
Ross uderzył jej głową o podłogę.
myslac. Cały czas usiłował uspic zazdrosc, która dreczyła go